|
W poczekalni w szpitalu |
|
|
W poczekalni w szpitalu trzech gości czeka na wieści od lekarza. Nagle wychodzi lekarz i mówi do jednego: - Urodziły się panu trojaczki. - O... To dlatego, że moja żona czytała Trzech Muszkieterów... Za chwilę wychodzi ponownie i mówi do drugiego: - Urodziły się panu siedmioraczki... - A to dlatego, że moja żona czytała siedmiu wspaniałych... Na to trzeci mówi: - Aha... Moja żona czytała Dywizjon 303... |
|
Trzech facetów jest w szpitalu |
|
|
Trzech facetów jest w szpitalu i opowiadają jak się tam znaleźli. Mówi pierwszy: - Przychodzę z pracy, patrzę, a żona goła leży w łóżku - to ja cap lodówkę i za okno. Ale była tak ciężka, że naderwałem sobie ścięgna. Mówi drugi: - Opalam się spokojnie na balkonie, a tu jakiś dureń rzuca na mnie lodówkę. Trzeci: - Siedzę sobie spokojnie w lodówce... |
|
Ecik jest w łóżku z żoną Masztalskiego. |
|
|
Ecik jest w łóżku z żoną Masztalskiego. A tu nagle słychać klucz w zamku. - O cholera, to mój mąż! - krzyczy Masztalska. Ecik wyskakuje goły z łóżka i rzuca się po ubrania. Nie zdążył się ubrać, bo nagle do pokoju wszedł Masztalski. Widząc gołego Ecika mówi: - Ecik, ja ciebie uważałem za kumpla. A ty z moją żoną... Teraz to cię k.*.a zabije!!! Masztalski sięga po siekierę. Ecik ucieka na balkon. Patrzy w dół, a tam 10 pięter do ziemi! Co robić?! Nagle jakiś tajemniczy głos z nieba mówi: - Ecik! Pierdnij najmocniej jak potrafisz. Blok się zawali, a ty spadniesz na dół bez szwanku!!! Ecik naprężył się i pierdnął na maxa. Faktycznie blok się zaczął rozlatywać. Ecik spada w dół... Nagle czuje, że ktoś go za ramię szarpie. - Ecik! Ecik! Nie dość, że śpicie na zebraniu to jeszcze mi tu pierdzicie!!! |
|
Przychodzi załamany facet do baru |
|
|
Przychodzi załamany facet do baru i zamawia potrójną whisky. Barman mu nalewa i mówi: - Panie, to jest mocny drink. Ma pan jakieś kłopoty? Facet wypija i mówi: - Przyszedłem do domu i zastałem żonę w łóżku z moim najlepszym przyjacielem. - O kurde... - mówi barman - Ma pan następnego drinka na koszt firmy. Facet wypija, a barman się go pyta: - I co pan zrobił? - Podszedłem do żony, popatrzyłem jej prosto w oczy, kazałem jej się spakować i wyp*.* z mojego domu. - No, to chyba oczywiste. - mówi barman - Ale co z pańskim przyjacielem? - Podszedłem do niego, popatrzyłem mu prosto w oczy i powiedziałem: niedobry piesek... |
|
Kowalski poznaje na przyjęciu elegancką kobietę. |
|
|
Kowalski poznaje na przyjęciu elegancką kobietę. - Ilekroć pan się uśmiecha - mówi do Kowalskiego - mam ochotę zaprosić pana do siebie. - Pani mi pochlebia! - Och, nie. Jestem dentystką. |
|
Przychodzi kolega do kolegi i mówi |
|
|
Przychodzi kolega do kolegi i mówi: - Jak sobie pomyślę, jakim jestem inżynierem, to aż boję się iść do lekarza. |
|
Fredek leży ciężko chory. |
|
|
Fredek leży ciężko chory. W odwiedziny przychodzi kolega Hipek i zastaje żonę załamaną, zalaną łzami. - Ach, panie Hipolicie, Fredek leży w agonii, doktorzy nie robią żadnej nadziei. - Czy bardzo cierpi? - Fizycznie nie, ale moralnie cierpi jak skazaniec. Wie, że jest ciężko chory i boi się panicznie śmierci. Pan mógłby podnieść go nieco na duchu. - Dobrze spróbuje. Hipek otwiera drzwi do pokoju chorego i tubalnie woła: - Serwus, Fredek! Umrzemy sobie, co? |
|
Facet złapał syfa. |
|
|
Facet złapał syfa. Zdarza się, ale bał się pójść do lekarza. W końcu było już tak źle, że musiał pójść. Wybrał dość dobrego specjalistę. Lekarz oglądnął i stwierdził: - Trzeba amputować! Facet się przestraszył i uciekł. Na drugi dzień poszedł do lepszego lekarza. - Trzeba amputować. Sytuacja powtarzała się jeszcze parę razy. Aż razu pewnego dowiedział się o znakomitym znachorze. Polazł do niego. Pokazał co trzeba i pyta się czy trzeba amputować. Znachor popatrzył i mówi: - Wcale nie trzeba amputować! Proszę stanąć na krzesło, proszę zeskoczyć... Widzi pan sam odpadł! |
|
Kowalski spotyka na ulicy kolegę |
|
|
Kowalski spotyka na ulicy kolegę ubranego w strażacki mundur. - Skąd masz ten mundur?! - To prezent od żony. Gdy wczoraj przyszedłem wcześniej z pracy, leżał na krześle obok łóżka! |
|
W aptece młody |
|
|
W aptece młody mężczyzna prosi głośno o pięć prezerwatyw. - Niech pan tak głośno nie mówi. - strofuje go farmaceutka - Przecież za panem stoją same kobiety. Mężczyzna odwraca się i mówi: - O cześć Ela! Dawno się nie widzieliśmy! A do farmaceutki: - Poproszę jeszcze jedną... |
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 1 - 10 z 102 |