|
Kowalski w restauracji wyciąga włos z zupy. |
|
|
Kowalski w restauracji wyciąga włos z zupy. Po chwili wyciąga drugi, trzeci, czwarty... Zdenerwowany woła kelnera: - Panie, zanieś pan tę zupę do fryzjera, trzeba ją porządnie wyczesać! |
|
Kowalski i Zyga zakończyli biesiadę |
|
|
Kowalski i Zyga zakończyli biesiadę w restauracji, włożyli płaszcze i wyszli. - Coś ty! Już żeś całkiem zgłupiał - karci Zyga Kowalskiego. - Czemu dałeś szatniarzowi aż sto złotych? - A czyś ty widział, jaki on mi dał płaszcz? |
|
Co wolisz, koniak czy szampan? |
|
|
- Co wolisz, koniak czy szampan? - Hm, to zależy kto będzie regulował rachunek. |
|
Czy pan szanowny |
|
|
- Czy pan szanowny życzy sobie piwo jasne czy ciemne? - Ciemne. Mam żałobę. |
|
W małej knajpce na południu Włoch |
|
|
W małej knajpce na południu Włoch gość zamawia pieczonego gołębia. Po chwili woła kelnera: - Panie, czy ten gołąb był młody? - Oczywiście. - A do szkoły pan chodził? - Oczywiście. - To powiedz pan, co znaczy ta kartka uwiązana do nóżki: "Idę z odsieczą - Garibaldi"? |
|
Gość w restauracji, |
|
|
Gość w restauracji, oganiając się przed muchami: - Kelner! Daj tym muchom coś zjeść na mój rachunek! |
|
Z najdroższego i najbardziej eleganckiego lokalu |
|
|
Z najdroższego i najbardziej eleganckiego lokalu wypada wyrzucony przez kelnerów Franek. Jakiś przechodzień pomaga mu wstać mówiąc: - Jak oni tak mogą? Zobaczy pan, Bóg ich ukarze! - Już ich ukarał! - odzywa się Franek, wyjmując spod marynarki dwie srebrne łyżki.
|
|
- Jestem zmuszony jadać w tym podłym lokalu, |
|
|
- Jestem zmuszony jadać w tym podłym lokalu, bo moja żona w ogóle nie chce gotować. - To jest pan szczęśliwym człowiekiem! Ja tu jadam tylko dlatego, że moja żona uparła się, że będzie sama gotować. |
|
Nowak, Franek i Kowalski wychodzą z restauracji. |
|
|
Nowak, Franek i Kowalski wychodzą z restauracji. Franek zatrzymuje się jeszcze przy bufecie i prosi o trzy setki. Wypijają i nagle Franek pada jak ścięty na podłogę. Kowalski patrzy na leżącego i mówi: - Wiesz, Nowak, u Franka to mi się najbardziej podoba, że on zawsze wie, kiedy będzie miał dość.
|
|
- Przecież to jeden wielki skandal, |
|
|
- Przecież to jeden wielki skandal, a nie restauracja! Poproszę kierownika do sali! - Kierownik wyszedł. - Gdzie znowu wyszedł? - Jak to gdzie? Na obiad do domu. |
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 1 - 10 z 78 |