|
Patolodzy... |
|
|
|
Redneck Jack zginął w pożarze, a jego ciało zostało prawie zwęglone wobec czego pracownicy kostnicy poprosili dwóch jego największych kumpli Darryla i Gomera o identyfikację zwłok. Pierwszy z nich podszedł do stołu: - Strasznie spalony, proszę go odwrócić -powiedział Po oględzinach stwierdził: - To nie jest Jack. Zdziwiony patolog poprosił drugiego z przyjaciół o opinię. Gomer również podszedł, załamał się wyglądem Jacka i także poprosił o odwrócenie zwłok. - To nie jest Jack -zakomunikował. - Dlaczego tak twierdzicie? - zdziwił się lekarz. - Bo to na pewno nie jest nasz Jack. Nasz miał dwie dupki. Wszyscy w mieście o tym wiedzieli. - Co!? Dwie dupki!? Jak to!? - Jasne. Zawsze jak szliśmy ulicą wszyscy wołali: patrzcie idzie Jack z tymi dwoma dupkami. |
|
Wiozą pacjenta karetką na sygnale. |
|
|
Wiozą pacjenta karetką na sygnale. Ten jest przytomny i wygląda przez okno. I w pewnej chwili pyta się siedzącego obok niego pielęgniarza: - Dokąd mnie wieziecie? Przecież pogotowie jest w drugą stronę. Pielęgniarz ze spokojem odpowiada: - Do zakładu pogrzebowego. Zdumiony pacjent mówi: - Ale ja przecież jeszcze żyję! Pielęgniarz bez zmrużenia oka odpowiada: - Ale my przecież jeszcze nie dojechaliśmy! |
|
Dwaj sanitariusze wiozą pacjenta korytarzem |
|
|
Dwaj sanitariusze wiozą pacjenta korytarzem. - Wieziemy go do prosektorium czy na reanimację? - pyta jeden. - Lekarz powiedział, że do prosektorium - odpowiada drugi. Wystraszony pacjent wygląda zza prześcieradła i mówi: - A może jednak na reanimację.. |
|
Przychodzi facet do lekarza i mówi... |
|
|
Przychodzi facet do lekarza i mówi: - Panie doktorze, nie piję, nie palę, nie używam; czy w związku z tym będę dłużej żył? - Teoretycznie - tak, ale po co?! |
|
Przychodzi facet do dentysty |
|
|
Przychodzi facet do dentysty. - Panie doktorze wydaje mi się, że jestem ćmą. - Rozumiem, moim zdaniem powinien pan pójść raczej do psychiatry. - No tak, wiem, ale tylko u pana świeciło się światło.
|
|
Przychodzi kangur... |
|
|
Przychodzi kangur do lekarza z zakrwawionym brzuchem. - Co się stało? - pyta lekarz. - Torbę mi w autobusie wyrwali.
|
|
Przychodzi para od seksuologa i mówi |
|
|
Przychodzi para od seksuologa i mówi: - Panie doktorze, jest nam ze sobą dobrze ale jednak coś jest nie tak! Seksuolog na to: - No dobrze, proszę się rozebrać i pokazać co jest nie tak! Para kocha się namiętnie. Gdy skończyła seksuolog mówi: - Proszę państwa ja nic tu nie widzę! Wszystko jest jak najbardziej ok. Para na to: - Nie, nie, panie doktorze, coś jest nie tak! Małżeństwo znów zaczyna się kochać! Sytuacja powtarza się kilka razy! Zmartwiony lekarz mówi: - Proszę państwa, ja nic tu nie widzę, wręcz uważam, że państwo robią to doskonale. Ale jeżeli coś jest nie tak, to ja zadzwonię do swojego kolegi! Seksuolog dzwoni i mówi do kolegi: - Słuchaj, jest u mnie taka para, która twierdzi, że coś jest nie tak, ale kochają się jak najęci! - Taki niski, łysy i blondyna? - pyta go kolega. - No tak i co z tego? - Ty, stary, ty goń ich! Oni chaty nie mają! |
|
Panie doktorze |
|
|
- Panie doktorze, do której pan dzisiaj przyjmuje? - pyta pacjent. - Do lewej, do lewej... - odpowiada lekarz wskazując lewą kieszeń fartucha. |
|
U psychiatry |
|
|
U psychiatry: - Trochę się pogubiłem w pańskiej historii. Czy mógłby pan zacząć od początku? - No dobrze. A więc, na początku stworzyłem Ziemię... |
|
Rzecz się dzieje na koncercie muzyki poważnej |
|
|
Rzecz się dzieje na koncercie muzyki poważnej. W pewnej chwili z tylnych rzędów wstaje jakiś facet i pyta się: - Czy jest na sali lekarz? Nikt nie reaguje, więc facet pyta głośniej: - Czy jest na sali doktor? Znów nie ma żadnej reakcji, więc facet na całe gardło: - Boże święty! Czy jest na sali lekarz?! W tym momencie orkiestra przestaje grać, a z przednich rzędów wstaje jakiś facet, odwraca się do tego co krzyczał i pyta się: - Ja jestem lekarzem. Co się stało? A ten, który krzyczał, odpowiada mu: - Fajnie grają. Co doktorku? |
|
«« start « poprz. 1 2 3 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 1 - 10 z 25 |