Przetłumacz Stronę

Poszukaj

Informacje

Od 11.01.2006 odwiedziło mnie: 17315705 internautów

Dobre Strony

Encyklopedia Radiooperatora - sprzęt, informacje, pomoc
Start arrow Kawały arrow Nadesłane arrow Paczka dowcipów
Paczka dowcipów Drukuj Email

Nadesłała - Joasia z Orchowa

Co można zobaczyć zaglądając blondynce głęboko w oczy?
- Potylicę.

Jadącą na rowerze blondynkę zatrzymuje policjant. Po sprawdzeniu stanu
technicznego roweru mówi:
- Nie ma pani powietrza w tylnym kole.
a blondynka na to:
- Tak to prawda ale tylko na dole...

Jakie trzy przyciski ma blondynka na czole?
- Pranie, gotowanie, off :)

- Jak umierają neurony blondynki?
- Samotnie...

Jak nazywa się zjawisko farbowania włosów blondynki na ciemny kolor?
- Sztuczna Inteligencja (AI)

Co powiedziała prawa noga blondynki do lewej?
- Nic. Nigdy się nie spotkały...
Syn Ignaca wrócił z wojska i Ignac zaczyna szukać mu kandydatki na żonę.
Poszedł do sąsiedniej wsi, a gdy wrócił, oznajmia synowi:
- Znalazłem ci narzeczoną.
- Ładna?
- Jeszcze jak! Ĺťebyś ty widział, jak szybko potrafi widłami słomę zrzucić z
furmanki!



Kuzyn z miasta odwiedza bardzo zaniedbane gospodarstwo rolne Antka.
- Nic na tej ziemi nie rośnie?
- A no nic - wzdycha Antek.
- A jakby tak zasiać kukurydzę?
- Aaa... jakby zasiać, to by urosła.



Jechał chłop wozem i uderzył konia batem. Koń odwraca łeb i mówi:
- Jak mnie jeszcze raz uderzysz, to ci tak z kopa oddam, że się w lustrze
nie poznasz!
Chłop zdziwiony:
- Pierwszy raz w życiu słyszę - żeby koń mówił!
- Ja też - przytaknął siedzący obok chłopa pies.



W gospodzie Jasiek pije z kumplami wódkę. W pewnej chwili pryknął! Wie, że
to nie wypada, więc wstaje i mówi:
- Wyjdę na chwilę na dwór, bo mi od tego siedzenia noga zdrętwiała.
- No, no - przytakują kumple. - Aż se musiała od tego siedzenia pierdnąć!



Program otwarcia pewnej wystawy rolniczej przedstawiał się tak:
godz. 11:00 - przyjazd nierogacizny i bydła nierogatego.
godz. 12:00 - przybycie zaproszonych gości.
godz. 13:00 - wspólny obiad.



Antek kupuje na targu konia.
- Ile pan chce za niego?
- Tysiąc złotych.
- Przecież on jest ślepy!
- Co?! PrzejedĹş się pan nim, to zobaczysz, czy jest ślepy!
Antek wsiada na konia i zaczyna galopować. Koń pędzi przed siebie na oślep,
prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na niego, kończąc w ten sposób
życie. Antek wyłazi spod konia i mówi:
- Mówiłem, że jest ślepy!
- Może i ślepy, ale jaki odważny!



Antek poszedł nad rzekę łowić ryby. Rozpalił ognisko i już miał zarzucić
wędkę, gdy zauważył kurę idącą w jego stronę. Nie namyślając złapał ją,
oskubał, upiekł i zjadł. Nagle patrzy: drogą biegnie sąsiadka i woła:
- Antek, nie widziałeś mojej kury?
Antek spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi:
- Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki!



Antek z sąsiadem postanowili zważyć świnię. Ponieważ nie mieli wagi ani
odważników, na duży kamień położyli długą deskę. Na jedną stronę deski
wprowadzili zwierzę, a na drugą zaczęli kłaść kamienie, aż do uzyskania
równowagi. Gdy im się to udało, Antek rzekł zadowolony:
- W porządku! Teraz tylko trzeba zgadnąć, ile ważą te kamienie!



Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi:
- Czy ty wiesz Franek, że moja świnia mówi po francusku?
- Chyba jesteś pijany, albo zwariowałeś!
- Nie wierzysz? To założymy się!
Sąsiedzi poszli do chlewu do świni mówiącej po francusku. Jej właściciel
pyta:
- Kaśka, umiesz mówić po francusku?
Świnia nic. Wtedy chłop ją kopnął, a świnia:
- Łi, łi, łi!



W gospodzie przy butelce wódki spotykają się dwaj chłopi. Jeden mówi:
- Mój koń jest bardzo mądry.
- Dlaczego? - pyta drugi.
- Gdy gadam: "Idziesz, czy nie?", to on idzie, albo nie.



Antek radzi się agronoma:
- Mówią, że nawóz sztuczny jest lepszy od naturalnego. A pan jak uważa?
- Trudno powiedzieć, to rzecz smaku.



Przy wódce w gospodzie trzej chłopi przechwalają się:
- Ja - mówi pierwszy - wyhodowałem w tym roku wielkie jabłka. Każde ważyło
kilogram! - Moje jabłka - mówi drugi - były większe. Miały po dwa kilogramy!
- To jeszcze nic - mówi trzeci. - Ja wyhodowałem takie jabłko, że jak
wiozłem je furą na jarmark, to wyszedł z niego robal i zeżarł mi konia!



Młody agronom kazał na swoje urodziny zabić świnię. Chłop tłumaczy mu:
- Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi.
- Choćby się i na kolanach prosiła - macie ją zabić!



Jagna zaniepokojona dziwnymi odgłosami dochodzącymi od sąsiada, pyta:
- Co się u was dzieje, kumie?
- Nic. To tylko teściowa śpiewa wnukom kołysanki.
- Chwała Bogu! Już myślałam, że świnia wam zdycha.



Pewnego razu sołtys spogląda na ręce Antka i pyta:
- Gdzieś stracił palce u prawej ręki?
- A no ze dwa roki temu włożyłem rękę koniowi do pyska, żeby zobaczyć ile ma
zębów. Wtedy koń zamknął pysk, żeby zobaczyć ile ja mam palców.



W sobotę Jasiek przychodzi do proboszcza i mówi:
- Chcę jutro wziąć ślub z Kaśką.
- Jutro? To niemożliwe, za mało czasu na przygotowanie!
- Wszystko mi jedno, czy ksiądz proboszcz da mi ślub, czy nie. Ja i tak w
poniedziałek zaczynam!



Chłopak z miasta ożenił się z dziewczyną ze wsi, lecz bardzo wstydził się
jej wiejskiej wymowy. Postanowił wysłać ją do Ameryki, aby tam nabyła
manier, a przede wszystkim nauczyła się po "miejsku" mówić.
Po kilku tygodniach dziewczyna wraca. Wychodzi z samolotu i woła do męża:
- Heloł bejbi! Heloł bejbi!
- O, proszę, jak ładnie! - myśli mąż.
A ona krzyczy dalej:
- Heloł bejbi! Juści jezdem nazad!



W Wigilię chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie
strasznie leniwie, chłop bije go batem.
- Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń.
- Pierwszy raz słyszę, żeby koń mowił! - dziwi się chłop.
- Ja też! - mowi pies.



Srodek lata, poludnie, skwar. Droga jedzie woz, ciagniety przez konia. Na
wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza.
- Co za upal! - wzdycha glosno gospodarz.
- Okropny! - zgadza się pies.
- O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dzis nie wiedzialem, ze umiesz mowic!
- Ja tez nie wiedzialem! - dodaje kon.


Przychodzi gospodarz do domu i mowi:
- Sluchaj matka!!! Dokupilem dzisiaj 10 hektarow ziemi.
- Wiem.
- A skad wiesz????
- Nasz kon się za stodola powiesil.



Sąsiad widzi sąsiada zbijającego z desek pudła różnej wielkości:
- Po co pan to robi?
- A, bo syn pisał z miasta, że złapał syfilisa, a ja nie wiem jakie to duże.



Chłop wyhodował dwu tonowe jablko. Wsadzil na woz i zawiozl na targ.
Niestety nie ma na nie chetnych. Wreszcie pod wieczor podchodzi facet i
pyta: - To pana jabłko? - No! - To cofnij pan wozem bo mi robak konia
wp*****li!



W wiejskiej chacie rozespany chlop mowi do zony:
- Maryska, albo zes się odkryla, albo zes obory nie domknela...



Wezwal gospodarz weterynarza do chorej krowy. Gdy ten przyjechal, kazal
chlopu patrzec pod ogon, sam zas zaglada do pyska:
- Czy pan mnie widzi?
- Nie.
- To pewnie bedzie skret kiszek.



Pewien soltys mowil co drugie slowo "kurwa". Za miesiac mial jechac na
spotkanie z ministrem rolnictwa i przyswajal sobie przez ten miesiac, ze
zamiast "kurwa" bedzie mowil "zaba". Wchodzac do gabinetu ministra potknal
się o dywan mowiac:
- O, zaba!
Minister wstaje zza biurka i mowi:
- A skad się ta kurwa tu wziela?



- Jagusia! Jagusia! - krzyczy gospodyni. - Dalas krowom?
- Nie, oborowemu!



- Kupilem bardzo tanio dwadziescia hektarow ziemi - mowi gospodarz do zony -
tyle tylko, ze ona caly czas ciagnie się pod gore...
- A to teraz rozumiem - zauwaza gospodyni - dlaczego nasz kon powiesil się w
stajni.



Kombajnista we wsi nie placil podatkow. Chlopi się zbuntowali i w wiejskiej
swietlicy postanowili zrobil zebranie w celu omowienia paru kwestii.
Szemrali przez pare godzin, w końcu kowal podnosi reke. Soltys udzielil mu
glosu. Kowal wstal i mowi:
- Przypie*.*lę kombajniscie!!!
Soltys odpowiedzial:
- Wiesz, kowalu to nie jest dobry pomysl, bo wprawdzie kombajnista nie placi
podatkow, ale mamy tylko jednego kombajniste i jest on potrzebny.
Po paru godzinach obrad kowal znowu prosi o glos. Gdy soltys mu go udzielil,
kowal przedstawil kolejna propozycje: - Przypie*.*lę spawaczowi - mamy
dwoch.



- Gosposiu, gdzie jest twoj maz?
- Poszedl karmic swinie, ale rozpoznacie go latwo, bo jest w kapeluszu.



Chlop byl na wycieczce w zoo. Po powrocie opowiada kumplowi, co tam widzial.
- Widzialem zebre.
- A jak ona wyglada?
- A widziales konia?
- No!
- No to wyglada jak jak kon, tylko jest w bialo-czarne pasy.
- Aha. I co jeszcze?
- Widzialem zyrafe.
- A jak ona wyglada?
- A widziales konia?
- No!
- No to wyglada jak jak kon, tylko ma dlugasna szyje.
- Aha. I co jeszcze?
- Widzialem hipopotama.
- A jak on wyglada?
- A widziales konia?
- No!
- No to wyglada jak kon, tylko gruby, ma krokie nozki, szeroki pysk i w
wodzie siedzi.
- Aha. I co jeszcze?
- Widzialem weza.
- A jak on wyglada?
- A widziales konia?
- No!
- No ten waz ni ch*ja do konia nie podobny.



Do zasluzonego gornika przychodzi pani redaktor z TV:
- Naczelny zaproponowal mi, abym przeprowadzia z panem, jako chluba naszego
przemyslu wydobywczego, wywiad w TV. - mowi ona.
- Och, nie wiem czy podolam... - zaskoczony gornik nie wie co powiedziec.
- Nie ma problemu, wystarczy ze poprawi pan odpowiednio wypowiedz w momencie
gdy chrzakne porozumiewawczo. Moze zawyzy poniektore wskazniki??? - sugeruje
pani redaktor.
Ostatecznie gornik zgadza się. Po paru dniach spotykaja się w programie.
- Oto przedstawiam Panstwu najbardziej zasluzonego pracownika wydobycia.
Przed Panstwem J˘zef Krympala.
Rozpoczyna się wywiad:
- Panie Jozefie, jak tam wygladalo wydobycie w tym miesiacu?
- O, w tym miesiacu wydobyem okolo 25 ton wegla...
- Hrmmm... - wtraca znaczaco pani redaktor.
Gornik orientuje si w sytuacji:
-...oczywiscie dziennie! Sumarycznie wyszlo to w okolicach 700 ton.
- To doskonale! A jak tam rodzina? Tak doskonale pracujacy czlowiek ma z
pewnoscia liczna rodzine?
- Mam jedno dziecko...
- Hrmmm...
-... oczywiscie to brata, sam wychowuje pietnascie cudnych malenstw.
- Jakze wspaniala rodzina! A jakie ma pan hobby?
- Slucham?
- No, zainteresowania, konik...
- Czternascie centymetrow...
- Hhrrrrmmmmm!!!
-...oczywiscie w zwisie, bo jak stanie to pol metra...



Slaskie: (slowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary)
Stopyko się Gerdo z Trudom:
Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim
starym wyrobiasz...
Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim.



Alojz skonczyl robota, ale nie chcialo mu się dzwigac lopaty, wiec zostawil
ja na podszybiu, a na lopacie napisal: "Francik, wez mi na wierch lopata, bo
zech jej zapomniol".
Nastepnego dnia zjezdza na dol, lopata dalej stoi, a obok napis:
"Alojz, nie gorsz się, ale jo jej nie widziol".



Pyzdra i Kwiczol pracowali w kopalni. Pewnego dnia Pyzdra skonczyl wczesniej
i zostawil wiadomosc koledze na scianie:
"Kwiczol jak bedziesz tedy szedl to zabierz moja lopate, bo jo musze juz
isc".
Na drugi dzien Pyzdra przychodzi do pracy i czyta napis na scianie:
"Pyzdra nie wziolem twojej lopaty bom tedy nie przechodziol - Kwiczol".



- Wiecie co dostaje górnik po smierci?
- 3 dni urlopu, a potem z powrotem pod ziemię...



Richard do Alojza: - Pieronie, Alojz, ale zle wygladosz!
Alojz: - Nie dziwota, jak czlowiek musi przy monterach harowal od rana do
wieczora.
Richard: - A dlugo to tam juz robisz?
Alojz: - Po niedzieli mom zacal...



Gornik Ecik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na
plażę i mówi do żony:
- Q*.*a, Truda, patrz ile tej wody! Q*.*a, Truda, patrz jakie piękne drzewa!
Q*.*a, Truda, patrz ile tu ludzi!
Podchodzi Gostek:
- Pan jest ze Śląska?
- Tak, a skąd pan poznał?
- No po tej q*.*ie.
- Widzisz, q*.*a, Truda, na tobie to się każdy pozna, nawet taki, q*.*a,
Gostek.



W lesie spaceruja dwaj wiesniacy:
- Wania, smotri kakoj haroszyj i wielikij grib!
- Gdje?
- Wot tam, nad wajskowoj bazoj.



John mieszkal na farmie lezacej na kompletnym odludziu, o kilkanascie mil od
najblizszej siedziby czlowieka. Pewnego razu postanowil zrobic porzadki w
swym ogrodzie. Ale nie mial sekatora, wybral się wiec po niego do swojego
najblizszego sasiada. Poniewaz dzielil go od niego szmat drogi (John szedl
piechota) facet z nudow zaczal po drodze kombinowac jak to bedzie gdy juz
dojdzie do kumpla...
"Ja powiem "czesc" a on się zapyta co mnie sprowadza. Wiec powiem mu, ze
chce pozyczyc sekator. On się pewnie zapyta po co mi sekator. Wiec ja mu
powiem, ze to nie jego interes. No to on powie, ze jak sekator jest jego to
chce wiedziec po co go pozyczam. Wiec ja jemu powiem..."
No i John poklocil się sam z soba. I gdy po paru godzinach dotarl do celu to
az się gotowal ze zlosci. Zalomotal piescia w drzwi. Sasiad otworzyl.
- O, czesc stary! Co cie sprowadza?
- W DUPIE MAM TWOJ SEKATOR!!! - wrzasnal John i zawrocil do domu.



Byla niezla burza i facetowi zerwalo blache z dachu. Troche ja pogielo, przy
okazji wiec zabral to do mechanika zeby wyprostowal. Po dwoch dniach
mechanik dzwoni do niego:
- Panie, nie mam pojecia co pan z tym samochodem zrobil, ale za tydzien
bedzie do odebrania...


Wiele lat temu Jaruzelski udał się z wizyta do Regana. Rozmawiają sobie, a
Jaruzelski pyta:
- Słuchaj Ronny, jak ty to robisz, ze u ciebie wszystko chodzi jak w zegarku?
Regan wyjaśnia, ze sekret leży w dobrze zorganizowanej administracji i
zdolnych ludziach. Postanawia zaprezentować Jaruzelskiemu jakich to ma
zdolnych ludzi. Łączy się ze swa sekretarka i mówi:
- Bush do mnie!
Po chwili zjawia się Bush. Regan mówi:
- Bush, mam dla ciebie zadanie. Odpowiedz mi, kto to jest: urodziła go twoja
matka, ale to nie jest twój brat, ani twoja siostra.
Bush chwilę się zastanawia i mówi:
- Jeśli to nie mój brat... ani moja siostra... to w takim razie to jestem ja!
- Bardzo dobrze! - mówi Regan, a Jaruzelski kiwa z uznaniem głową.
Po powrocie do kraju Jaruzelski dzwoni do sekretarki i mówi:
- Kiszczak do mnie!
Po chwili zjawia się Kiszczak.
- Kiszczak, mam dla was zadanie. Kto to jest: urodziła go twoja matka, ale
nie jest to ani twój brat, ani twoja siostra.
Kiszczak długo się zastanawia po czym mówi:
- Towarzyszu Generale, melduję, że nie wiem, ale obiecuję, że najdalej jutro
złapiemy sq*.*syna!
Na to Jaruzelski:
- Nie złapiecie, nie złapiecie...
- Dlaczego, Towarzyszu Generale?
- Bo to jest Bush.



Honecker, po swojej śmierci w piekle został wprowadzony do tego wielkiego
kotła, gdzie wszyscy grzesznicy się piekli. No i diabeł jeszcze tłumaczy, ze
każdy tutaj jest karany według swoich grzechów, tzn. ten kto mało zgrzeszył,
ten stoi tylko po kostkę w tej gotującej smole, inni aż po kolano, a jeszcze
inni po pas, itd. Wiec, diabeł prowadzi Honeckera do tego kotła i Honecker
znalazł swoje miejsce u innych stojących aż po pas w smole. No i rozglądając
się zauważył, ze tam Hitler stoi w środku, no i tez tylko po pas. Więc,
wzburzony pyta się diabla, co to ma znaczyć, w końcu nie zgrzeszył tyle co
ten faszysta Hitler. Diabeł patrzy się w tym kierunku i krzyczy:
- Ej, Adolf, przestań i zejdĹş z Breżniewa!



Prezydent Rosji i USA założyli się, czyjego państwa osiągnięcia są lepsze...
Przyjechał Jelcyn do Ameryki. ZnaleĹşli się w małym pokoiku, na środku
którego był malutki stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu zbliżył się Jelcyn
do stoliczka, nacisnął guziczek, a tu wielki huk, bum, cos błysnęło i
rozleciał się jego samochód. Clinton z triumfująca mina spojrzał na
zdziwienie przeciwnika. Następnie Clinton udał się do Rosji, i tak podobnie
jak poprzednio znaleĹşli się w małym pokoiku, na środku którego był malutki
stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu zbliżył się Clinton do stoliczka,
nacisnął guziczek, a tu nic... Następnie z ironicznym uśmiechem powiedział:
Clinton - Eeee, to u nas w Ameryce to wszystko działa!
Jelcyn - Ameryki niet.



Do Polski przyjechał Kohl, wiec Kwaśny zaprosił go do restauracji. Kelner
pyta się tam Kwacha:
- Panie prezydencie, co podać?
Na to Olo:
- Dla mnie piwo, a dla Helmuta cola...



Kwaśniewski podpisuje z Havlem umowę o współpracy kulturalnej. Kwaśniewski
podpisał a Havel czyta umowę; piec, dziesięć minut, wszyscy czekają w końcu
Kwaśniewski nie wytrzymuje i pyta Havla czy musi to wszystko teraz czytać w
końcu przeczytał to wcześniej. Havel mówi:
- Musze przeczytać, żeby nie było jak w 68-mym jak zamiast "Czerwonych
Gitar" przysłaliście nam "Czerwone Berety".



W latach 70-tych:
- Jak się macie, drodzy towarzysze? - zażartował Gierek, witając się z
robotnikami.
- Dobrze, towarzyszu sekretarzu - zażartowali robotnicy.



- Jakie są polskie drogi do kapitalizmu? - pyta dziennikarz na konferencji
prasowej wicepremiera.
- Drogi węgiel, drogi gaz, drogi prąd...



Pomiędzy ambasadami USA i CCCP zorganizowano wymianę sekretarek.
Po dwóch tygodniach amerykańska sekretarka pisze depeszę do swoich:
"Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj
szefowi, a spódnicę to dostałam taka długa, ze ledwo chodzę."
W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji:
"Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie
mam co robić, nudzę się. A spódnicę to mi dali taka krótka, że mi chyba
widać jaja i kałasza."



Słyszeliście? Każdy polityk ma otrzymać po paczce pampersów! Wiecie dlaczego?
- Ĺťeby z reform znów gówno nie wyszło!



Znany polityk chrzescijansko-narodowej partii szedl ulica i się potknal.
- O cholera - powiedzial.
- O kurwa - dodał - powiedziałem cholera, a to przecież grzech.
- A ch*.* i tak nie chciałem by w ZChNie - zakończył.



Leszek Moczulski został powołany na sędziego startowego w biegu na 100
metrów. Dostał pistolet startowy i dowiedział się, że jak tylko główny
arbiter zezwoli na bieg ma wystrzelić.
- Do którego zawodnika najpierw? - pyta Moczulski.



Jedna z zalet demokracji jest to, że nikt kto został wybrany nie jest
głupszy niż ci co go wybrali. Im głupszy jest ten wybrany, tym głupsi są ci
co go wybierali...



Na Kubie wybuchło powstanie przeciw Fidelowi. Powstańcy zbliżyli się do jego
siedziby. Fidel stanął przed swoim portretem i zadał mu pytanie:
- I co teraz będzie?
- Ano nic - odpowiedział portret. - Mnie zdejmą, a ciebie powiesza.



Nauczyciel pyta:
- Jasiu, czy w twoim domu wisi portret Stalina?
- Nie, proszę pana- odpowiada grzecznie uczep.
- A Bieruta?
- Nie, proszę pana.
- To może Bermana?
- Tez nie - odpowiada Jasio. - Ale tato mówił, że jak go puści UB, to
powiesi wszystkich trzech.



Rozmawiają dowódcy armii USA i ZSRR.
USA: A u nas każdy żołnierz dostaje dziennie żarcia za 10 dolarów
ZSRR: Eeeee tam... Kto ci zje 30 kilo ziemniaków?



Do Brezniewa przyjechała z wizyta jego matka gdzieś z dalekiego kołchozu.
Została przyjęta jak głowa pastwa, oprowadzona po fabrykach, muzeach, odbyły
przyjęcia na jej cześć. Odjeżdżając, mówi do syna:
- To wszystko twoje, Lonia?
- Tak, mamo.
- Uważaj, synku, bo jak przyjdą komuniści, to ci wszystko zabiorą!



- Jak się u was żyje?
- No, zaraz po przyjściu czerwonych było bardzo ciężko...
- A póĹşniej?
- A póĹşniej przywykliśmy...



- Jasiu wymień czterech naszych największych polityków.
- Wałęsa... Kuroń... Mazowiecki... i... Havel.
- Jasiu, Havel to przecież Czech!
- Nie, czterech!!



Film propagandowy na cześć Stalina.
Do Stalina na defiladzie podbiega dziewczynka:
- Wujku, daj cukierka...
- SPIER*.*.*!!!
Komentator:
- A mógł zabić!



Pytanie do Radia Erewan:
- Jak długo będzie żyć Przewodniczący Komunistycznej Partii Chin?
- Nie wiemy, ponieważ nie leczy się w Moskwie



Pytanie do Radia Erewań:
- Dlaczego pszczoły mają królową, a nie sekretarza?
- Bo chcą mieć miód, a nie gówno.



Nad Kubą ukazała się Wielka Dupa - nie mogli pojąć, o co chodzi, dlaczego
nagle Wielka Dupa nad Kubą. Zawołał Fidel w końcu zaufanego zakonnika, który
mu wytłumaczył, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.



Radio Erewań to słynna stacja, która w dobie komunizmu potrafiła udzielać
rad obywatelom dręczonym przez system, wielu pracowników radia Ĺşle przez to
skończyło (wczasy na Syberii).



- Kiedy odbyły się pierwsze w wiecie wybory według komunistycznego wzorca?
- W raju, gdy Pan Bóg stworzył kobietę, przyprowadził ja do Adama i
powiedział:
"Wybierz sobie żonę"



- Jak daleko nam do komunizmu?
- 8 kilometrów!
- Dlaczego?
- Bo towarzysz Lenin napisał: "Co pięciolatka - krok do przodu!"



Kolejne pytanie do radia Erewan:
- Drogie radio, dlaczego nie cytujecie kawałów politycznych?
- Drogi słuchaczu, bo nam jest bardzo dobrze, że jemy biały chleb nad Morzem
Czarnym, a nie odwrotnie...



Zamawia Clinton rozmowę tel. z Piekłem. Gada, gada, po kilku dniach
przychodzi rachunek na bajońska kwotę. Zamówił także Jelcyn, bo co, ma być
gorszy? Gada, gada, gada, gada... Przyszedł rachunek na kilkanaście rubli.
Zdumiony dzwoni na centrale z zapytaniem co on tak tanio, a Clinton drogo?
- Bo ze Stanów do Piekła to międzynarodowa, a z Moskwy to miejscowa...



Wałęsa wybrał się z małżonka na premierę baletu "Jezioro Łabędzie". Tuz po
rozpoczęciu, nasz zmęczony maż stanu usnął. Obudziły go oklaski po
zakończeniu przedstawienia. Nieco zmieszany Wałęsa pyta się współmałżonki:
- Danka, czy ktoś zauważył że trochę przysypiałem?
Odpowiedz:
- Ci na widowni to nie ale ci na scenie to zaraz jak zasnąłeś zaczęli
chodzić na palcach.



Wałęsowie poszli do ZOO i nagle Danuta zauważyła:
- Lechu, patrz tu jest gęś, może byśmy ja wzięli, upiekli, byłoby dla
wszystkich na parę dni.
Na to Lechu:
- Glupiaś, to nie jest gęś tylko pelikan i z tego się robi atrament.



W Polsce ukazał się zbiór dowcipów rysunkowych na temat Wodza. Jeden z nich
przedstawia Matkę Boska ze znaczkiem z Wałęsa w klapie.



Zebranie lokalnego oddziału KPSS na Czukotce. Atrakcja jest towarzysz, który
Właśnie powrócił z Moskwy. Inni Czukcze pytają go:
- I czego się dowiedziałeś w Moskwie, Mekce naszej?
- Bardzo dużo, ale przede wszystkim trzech najważniejszych rzeczy:
Po pierwsze: że Marks i Engels to byli dwaj rożni ludzie
Po drugie: że socjalizm służy człowiekowi
Po trzecie: sam tego człowieka widziałem.



Brezniew ładuje w W-wie. Wita go salut honorowy. Huk przewala się nad
miastem. Jakaś babcia pyta przechodnia:
- Co to wojna?
- Nie, tylko Brezniew przyleciał.
- To co? Nie mogą go trafić od pierwszego razu?



Długa styczniowa noc, początek wojny afgańskiej, Amerykanie Wysyłają na
Kreml krótkie zawiadamianie, że wprowadzają embargo, na części zamienne do
Brezniewa. Przychodzi krotka odpowiedz:
- Mamy to w nosie, właśnie zdemontowaliśmy Suslowa.



W Alejach Ujazdowskich w Warszawie idzie gość, a za nim drugi, który tamtemu
kreci kijem w d*.*ie. Zatrzymuje go milicjant i pyta dlaczego on to robi.
Gość odpowiada:
- A bo on ma przyjaĹşń polsko-radziecka w d*.*ie, a ja mu ja pogłębiam.



Sekretarz partii podchodzi do proboszcza.
- Pożyczcie proboszczu trochę ławek na zebranie partii.
- Nie pożyczę - odpowiedział proboszcz.
- Nie pożyczycie? Dobrze, to my nie będziemy nieśli baldachimu na procesji.
- Nie będziecie nieśli? To ja nie napisze wam przemówienia na 1 maja.
- Nie napiszecie? To my nie będziemy chodzić do spowiedzi i g*.*no będziecie
wiedzieli, co się dzieje w partii.



Pan prezydent (Lechu) zachorzał. Przychodzi Drzycimski i mówi:
- Panie prezydencie, parlament przesyła pozdrowienia i życzenia szybkiego
powrotu do zdrowia 238 glosami za, 120 przeciw i 40 wstrzymującymi się...



W terenie delegat PZPR pyta:
- No i jak u was idzie walka z Kościołem?
- Walczymy, ale prawdę powiedziawszy, przegraliśmy.
- Co to znaczy?
- Najpierw ufundowaliśmy solidna ławę i chcieliśmy postawił ja z przodu,
żeby cala egzekutywa siedziała przed ołtarzem. Ksiądz się nie zgodził.
Powiedział, ze tam będą siedzieli jego pobożni parafianie. No to my księdzu
na to, że nie będziemy nosili baldachimu na procesji. Ksiądz się zezłościł i
mówi do nas: "Skoro tak, to ja nie będę wam pisał sprawozdań z egzekutywy!"
No i musieliśmy ustąpił, żeby partia szkody nie poniosła...



Bill i Hillary C. Jada samochodem po Arkansas. Wjeżdżają na stacje
benzynowa. Hillary pokazuje Billowi faceta przy pompie:
- Wiesz, kiedyś o mało za niego nie wyszłam...
- Ale chyba nie żałujesz, że wyszłaś w kopcu za mnie? W końcu nie byłabyś
teraz żona prezydenta...
- Bill... Gdybym wyszła za niego, to on byłby dziś prezydentem.



Bill wybiera się na poranny jogging zima. Biegnie, biegnie, nagle widzi
jakiś napis na śniegu. Patrzy: "BILL CLINTON TO GÓWNIARZ".
Clinton wkurzył się. Wezwał szefa FBI i kazał mu przeprowadzić śledztwo.
Kilka godzin póĹşniej przychodzi do niego agent i mówi:
- Panie prezydencie, mam dobre wieści i złe wieści.
Clinton:
- Najpierw dobre.
Agent pokazuje mu wyniki testów:
- Analiza próbki moczu wykazała, że to Jesse Jackson (polityczny przeciwnik
Clintona, Murzyn) odlewał się na śnieg.
Bill:
Hm... A te Ĺşle?
Agent:
Jak by to powiedzieć... No... Tego... To charakter pisma Hillary...


Spotyka się dwóch kumpli:
- Ty, wiesz, wczoraj na targu od ruskich kupiłem mapę Europy.
- No i co?
- No i se qrwa wyobraĹş, ze nas tam nie ma!



- Jaka jest największa i najstarsza oaza polityki?
- Komunikacja miejska! Ĺťeby w godzinach szczytu wejść do tramwaju lub
autobusu trzeba się mocno pchać, głośno krzyczeć, pluć i kopać...

Hrabia, słynny gawędziarz, opowiada wśród grona przyjaciół jedną ze swoich
licznych przygód.
- Sarna, którą upolowałem była wielka i ciężka, wokół nikogo nie było, więc
musiałem sam sobie z nią poradzić. Zarzuciłem jedna nogę sarny na lewe
ramię, druga na prawe...
W tym momencie hrabia został odwołany przez służącego do pilnego telefonu.
Po chwili wraca i pyta:
- Na czym to ja skończyłem?
- Jedna noga na prawe ramię, druga noga na lewe ramię... - podpowiada chór
przyjaciół.
- A, już wiem - przypomina sobie hrabia - ach te Rosjanki, cóż to były za
kobiety!!!

Przyjechała Hrabina, no i Hrabia postanowił zrobić małe BARA-BARA.
Przygotował kolację, zrobił nastrój i dzięki udanym zagrywkom taktycznym
wylądowali w łóżku. Jan stanął z kandelabrem (dla takich co nie wiedza to
taki świecznik na patyku :-)), a Hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale
Hrabina kręci nosem, że robi to nie tak jak trzeba. RozeĹşlił się Hrabia i
kombinuje inaczej. Ale Hrabinie to też nie w smak. W końcu Hrabia się
wściekł. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i każe Janowi zadowolić Hrabinę.
Jan wskakuje i już po chwili Hrabina jęczy z rozkoszy. Na co Hrabia:
- Widzisz, durniu, jak trzeba trzymać kandelabr?! Widzisz?!

Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi:
- Jak pan hrabia ślicznie gra! (z entuzjazmem)
- Eee tak se tylko popier**lam.
- Jak pan hrabia się brzydko wyraża! (z oburzeniem)
- Ale za to ślicznie gram!!!

H: Janie... czy cytryna ma nóżki?
J: Nie panie...
H: O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty...

Leży hrabia z hrabiną w łóżku. Nagle dzwoni na Jana:
- Janie, podaj mi prezerwatywę!
Jan przynosi prezerwatywę na złotej tacy i podaje hrabiemu. Ten:
- Nie te, durniu! Te z herbem!

Hrabia puka do drzwi Hrabiny:
- Hrabino azaliż mogę wejść?
Hrabina na to:
- A wejdĹş, a zaliż!

Hrabia i Hrabina spędzają noc poślubną. Nad ranem zniesmaczony Hrabia
zacina się w palec i skrapia prześcieradło ze słowy:
- Niech chociaż pozory będą...
Hrabina równie zniesmaczona wysmarkała się w prześcieradło i powiedziała:
- Masz rację, Hrabio.

Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła:
- Janie!
- Ja też nie!

Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka:
- Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być
bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem!
- Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe
monety.

Hrabia został ambasadorem Polski w Londynie. Dwa lata póĹşniej baronowa pyta
go:
- Czy dużo trudności sprawia panu hrabiemu język angielski?
- Mnie - nie. Anglikom - tak.

Hrabia:
- Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden ?
- Jeden.
- W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem.

Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:
J: Panie hrabio, nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka.
H: Szabli!!
Porwał szable ze ściany i wbiegł do sypialni. Słychać okrzyk. Po chwili
hrabia się wychyla:
H: Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociąg.

Hrabia ma jechać na wojnę.
- Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny!
- Dobrze hrabio.
Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan:
- Hrabio, nie pasuje!

Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili
strzemiennego. Widzą jelenia. Hrabia wypalił i nie trafił. No to wypili
jeszcze raz. Znów widzą jelenia. Hrabia znów wypalił i nie trafił. Znowu
wypili. Jada dalej i widzą jelenia.
- Hrabio, może teraz ja spróbuję? - Dobrze Janie.
Jan strzelił i jeleń padł. - Jak to zrobiłeś? - Trzeba celować w środek
stada.

Tym razem inny, młody, przystojny hrabia tańczy na balu. Wszystkie
arystokratki niemal mdleją na jego widok, każda chciałaby choć raz z nim
zatańczyć. Tańczą więc i tańczą, a hrabia cały czas milczy. W końcu jedna
tancerka pyta się hrabiego:
- Czemu hrabia taki milczący?
A on na to:
- Ch*j, ale fajnie tańczę! :))

- Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcić
ze dwa jajka...
- AAAAuuuuaaaa!

Hrabia czyta gazetę.
- Janie, czy tramwaje jeżdżą po dachach?
- No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi.
- No to dlaczego tutaj napisali, ze tramwaj zabił kominiarza?

- Janie, w nocy miałem przypadkowy wytrysk nasienia!
- Już zmieniam prześcieradło...
- Baldachim, idioto!!

- Janie!
- Słucham Pana.
- Czy możesz przysunąć tu fortepian?
- Tak, Panie. Będzie Pan grał?
- Nie, ale zostawiłem tam cygaro.

Rankiem, po hucznej zabawie:
- Janie!
- Tak?
- Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry?
- Nie...
- Cholera, znów przywieĹşli mnie w bagażniku...

Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na
dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic takiego panie... no może tylko to, ze Zaorek zdechł.
- Zaorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły ??... Od czego?
- Od ognia, panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnie?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Przy trumnie z miłościwa panią hrabianka stały świeczki no
i jedna się przewróciła...

Hrabia do Jana:
- Janie, idĹş podlej kwiaty w ogrodzie.
- Ale przecież pada deszcz.
- To weĹş parasol.

- Janie, podaj strzelbę!
- Jaśnie Pan będzie polował?
- Głupcze! Zmieniam służbę!

Przy stole:
- Tak, tak, hrabino! Mam hemoroidy!...
- Oh, hrabio! W istocie?!...
- Nie, hrabino! W dupie!...

- Czy hrabianka zatańczy?
- Niestety, mam pypcia...
- Ach, w rzeczy samej..
- Nie, tuż obok!

- Janie!
- Tak, Panie?
- Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu?
- Ja, Panie.
- Przecież nie umiesz pisać!
- Ale Pani Hrabina trzymała pióro...

Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na
dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności,
Janie?
- Nic nowego, Jaśnie Panie... No może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły???... Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnię?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła
i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat
spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.

- Janie, drzwi do windy otwiera się w prawo czy w lewo?
- W prawo, panie hrabio.
- O cholera, znowu zjechałem na dół zsypem.




- Jak spowodować, by oczy blondynki zalśniły blaskiem?
- Zaświecić latarką w ucho.

- Dlaczego blondynkom nie przysługuje przerwa na kawę w pracy?
- Ponieważ jest to nieopłacalne. Po przerwie trzeba je ponownie przyuczyć do
zawodu...

- Jak poznać, że blondynka używała komputera?
- Ekran jest biały i komputer nie reaguje na klawisze
- Po czym poznać, że druga blondynka używała komputera?
- Komputer dalej nie reaguje, ale są jakieś napisy na białym ekranie...

- Dlaczego blondynki nie lubią oranżady w proszku?
- Bo nie wiedzą, jak wlać pół litra wody do tej małej torebeczki...

- Dlaczego blondynki nie jedzą ogórków konserwowych?
- Bo nie mogą wsadzić głowy do słoika...

- Co umieszcza blondynka za uszami by być bardziej atrakcyjna?
- Nogi.

- Dlaczego blondynki nie używają wibratorów?
- Ponieważ od wibratora bolą zęby...

- Jaki jest zew godowy blondynki?
- "Jestem taaaaka pijaaana..."
- Jaki jest zew godowy brzydkiej blondynki?
- "Mówiłam, że jestem pijana, do cholery!!!"
- Jaki jest zew godowy brunetki?
- "Czy ta blondynka już sobie poszła?"

- Co robią blondynki rano ze swoimi dupkami?
- Pakują im drugie śniadanie i wysyłają do pracy...

- Co robi blondynka po stosunku?
1. Otwiera drzwi samochodu
2. Idzie do domu
3: Mówi "Dzięki, chłopcy!"
4: Mówi "Czy wszyscy gracie w tej samej drużynie?"
5: Mówi "Kim byli ci wszyscy faceci?"

- A dlaczego blondynki mają trójkątne trumny?
Bo po ciemku nogi rozkładają.

- Co ma wspólnego blondynka z torami kolejowymi?
- Były kładzione na obszarze całego kraju...

- Po co blondynka ma orgazm?
- Aby wiedziała, kiedy zakończyć stosunek.

- Po czym poznać, że blondynka miała orgazm?
1: Wypuszcza z rąk pilnik do paznokci
2: Mówi "Następny!"
3: Następny w kolejce puka cię w ramię

- Po czym poznać która blondynka jest kelnerką?
- To ta z tamponem zatkniętym za ucho, szukająca w panice ołówka...

- Ile blondynek potrzeba do wymiany żarówki?
- Dwóch. Jedna do przytrzymania puszki Pepsi, a druga krzyczy "Taaaaato!"

- Jaka jest różnica między blondynka a Jumbo-Jetem?
- Nie każdy był w Jumbo-Jecie...

- Co mówi blondynka, która urodziła dziecko?
- "Ojej, to naprawdę moje?"

- Po co blondynka wspina się na szklany mur?
- Aby zobaczyć, co jest po drugiej stronie...

- Co zrobić, gdy blondynka rzuca w ciebie granatem?
- Złapać, wyciagnać zawleczkę i odrzucić!

- Jeśli blondynka i brunetka wypadną razem z okna wieżowca, która szybciej
spadnie?
- Brunetka. Blondynka parę razy zatrzyma się by spytać o drogę...

- Jaka jest różnica między blondynka a Ferrari?
- Ferrari nie pożyczyłbyś byle komu.

- Jaka jest różnica między mądrą blondynką a Yeti?
- Yeti ktoś, kiedyś, podobno widział...

- Jaka jest różnica między blondynką a automatem telefonicznym?
- Trzeba mieć monetę, aby skorzystać z telefonu...

- Co powiedziała mama do blondynki przed jej randką?
- Jeśli nie będziesz w łóżku przed północą, wracaj do domu.

- Co powstanie, jeśli się skrzyżuje blondynkę z gorylem?
- Kto wie? Są pewne granice tego, do czego można zmusić goryla...

- Dlaczego blondynka zmienia dziecku Pampersa raz na miesiąc?
- Ponieważ na opakowaniu napisano "do 20 kg".

- Jak blondynka usiłowała zabić ptaka?
- Rzuciła go w przepaść

- Jak blondynka zabija rybę?
- Topi ją.

- Czemu blondynka cieszy się, że ułożyła układankę puzzle w 4 miesiące?
- Ponieważ na pudełku napisano: "Od 2 do 5 lat"!

 
« poprzedni artykuł