Przetłumacz Stronę

Poszukaj

Informacje

Od 11.01.2006 odwiedziło mnie: 8792904 internautów
 Joemonster
Katalog Gwiazdor
Uwaga! Na stronie krzys22.com.pl znajdują się jedynie linki do materiałów medialnych zawartych na innych stronach.
Start arrow Humor arrow Śmieszne teksty arrow Zeznania zabójcy
Zeznania zabójcy Drukuj Email
Oskarżony:

- Wysoki Sądzie, wszystko powiem jak było. Noc była, spałem już wraz z żoną swoją, własną Celiną, a obok w pokoju spały małoletnie dzieci, dwoje dzieci, Jędrek starszy syn lat 15, skończone i młodsza Kasia, a właściwie to nie spałem bom oglądał taki program w telewizji dla mężczyzn, kiedy weszli we dwóch, przez balkon, jeden nóż miał a drugi kij bejzbolowy. Nie zdążyłem zapytać ich w czym mogę pomóc, a oni od razu do mnie - "Gdzie pieniądze?" Tak się wystraszyłem, żem zaczął krzyczeć ratunku, to ten większy mnie od razu pałą w gębę, dziewięć zębów wyplułem w przedpokoju na podłogę, ale w sumie to żalu nie mam do niego, bo i tak większość miałem zepsutych. Ten drugi z nożem to żonę wyciągnął z łóżka za włosy, krzyczała bardzo, niepotrzebnie i w dodatku wyrażała się o tych bandytach, przepraszam pokrzywdzonych, brzydko, używając wyrazów, że nie powtórzę, to ją ten z nożem uciszył z kolana, w sumie i dobrze, bo ona zawsze miała dużo do powiedzenia. Ja w tym czasie chciałem uciec przez okno ale nie zdążyłem, bo tamten trzepnął mnie drugi raz, złamał mi tylko sześć żeber, to w sumie mogłem chodzić jeszcze. Ja nic nie robiłem, kiedy weszli do dzieci i też do nich - "Gdzie są pieniądze?", i strasznie krzyczały, żona leżała w bezruchu w kałuży krwi, a ja w tym czasie chciałem się trochę ogarnąć i wczołgałem się do łazienki, ale zaraz przyszedł ten większy i dalej krzyczał - "Gdzie są pieniądze?". Ja naprawdę chciałem mu powiedzieć, Wysoki Sądzie, chciałem, ale tamten tak się zamachnął na mnie, że się poślizgnął na płytkach w łazience, to był moment, nogi mu się same wyślizgnęły do przodu i jak kłoda uderzył, Wysoki Sądzie, tyłem głowy o sedes. Ja w tym czasie nic nie robiłem, ja chciałem mu powiedzieć Wysoki Sądzie przyznaję to moja wina, bo ja od razu powinienem po sobie posprzątać, zmyć podłogę. Przyznaję też Wysoki Sądzie, Prokurator słusznie stwierdził, że te płytki w łazience to były nieprzepisowe, miały za niską ścieralność czy coś i śliskie były, ale żebym ja wiedział, że do takiej tragedii dojdzie, to ja bym zwykłą posadzkę zalał i zaleję jak wyjdę. Ten duży to się od razu nie ruszył. Nie jest prawdą, jak twierdzi Prokurator, że ja niby tłukłem jego głową o sedes, bo to nie prawda jest, ja siły nie mam w ogóle, a wtedy to strasznie się bałem. Ja nawet ratować go chciałem i ten... sztuczne oddychanie mu chciałem ale zobaczyłem jak ten z nożem Jędrka ciągnie za nogę po schodach na dół. ja go prosiłem, żeby... Wysoki Sądnie , żeby dzieciakowi krzywdy nie robił, że pieniądze to my mamy w tym... ale nie zdążyłem, to był moment jak Jędrek na półpiętrze ugryzł go w przyrodzenie, to krzyczeć zaczął i dzieciaka zabić chciał. Ja wiem Wysoki Sądzie niepotrzebnie go ugryzł, ale myśmy mieli z nim już wcześniej kłopoty wychowawcze, przyznaję przepraszam, i obiecuję, że jak wyjdę to osobiście gówniarza do psychologa zaprowadzę, ale rzuciłem się Jędrusiowi na pomoc. Ja wiem to mogło poszkodowanego wystraszyć, ale ja go tylko prosiłem, bardzo prosiłem aby dzieciaka puścił, wziąłem go za nogi i błagałem, ale on się zdenerwował i machał tym nożem tak, że mi lewe ucho obciął, które spadło na podłogę obok jego nogi. Żona, co odzyskała przytomność, to mnie nawet odciągała, ale ja chciałem to ucho złapać i schować do kieszeni, bo je bardzo lubiłem, to był moment, Wysoki Sądzie, ja go wcale nie popchnąłem. Chciał nadepnąć na to moje ucho i tak się poślizgnął, że leciał po tych schodach i leciał, a ja w tym czasie i moja żona i małoletnie dzieci to nic nie robiliśmy, on sam spadł po tych schodach i tak niefortunnie, to był przypadek, że jak przyjechała policja i pogotowie to powiedzieli, że sparaliżowany jest, czy coś, przepraszam Wysoki Sądzie, ale ja się nie broniłem wcale i nie przekroczyłem obrony koniecznej, no to może przez to ucho, gdybym wiedział, że do takiej tragedii dojdzie, to by dał spokój mam jeszcze drugie, bandyci, o przepraszam, pokrzywdzeni, mieli przecież narzędzia niebezpieczne.

Prokurator:

- Nie jest prawdą, co mówi oskarżony. Biegli ponad wszelką wątpliwość ustalili, że nie był to niebezpieczny kij bejzbolowy, a tylko zwykła polska kłonica, która nie jest, w świetle prawa, niebezpieczna. A zatem oskarżony nie miał się czego obawiać.

Oskarżony:

- Wysoki Sądzie ja naprawdę nie wiedziałem, że to zwykła kłonica była. Gdybym wiedział, to bym się w ogóle nie bał. Ale ten drugi nóż miał przecież...

Prokurator:

- Jaki nóż? Ostrze zaledwie szesnaście centymetrów. To był zwykły scyzoryk, którego poszkodowany, według złożonych zeznań znajdujących się w aktach k-1286 tom szósty, używał wyłącznie do obierania jabłek, bo ze skórką jeść nie może. Poszkodowany jest łagodnym , wrażliwym człowiekiem i cieszy się bardzo dobrą opinią w środowisku...

Z ostatniej chwili:

Wczoraj Sąd rejonowy skazał Lucjana G. na 6 lat pozbawienia wolności oraz na karę grzywny w wysokości 18.000 zł, a w razie nie zapłacenia z zamianą na 360 dni pozbawienia wolności. Sąd uwzględnił wszystkie okoliczności łagodzące w sprawie. Sąd orzekł również o umieszczeniu Jędrka G. na dwa lata w zakładzie poprawczym o podwyższonym rygorze. Sąd odstąpił od wymierzenia kary Celinie G. i małoletniej Katarzynie G. ustanawiając jednakże dla nich kuratora. Rodzina zmarłego Leszka P. pseudonim "Zwierz" i poszkodowany Wacław K. pseudonim "Wytrych" złożyli pozwy o odszkodowania za straty moralne i spowodowanie trwałego kalectwa. Sprawy w toku.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »