|
Blondynka w autobusie podmiejskim |
|
|
Nie bez przyczyny spotkaliśmy się dzisiaj na przystanku autobusowym. Będę cię dziś uczył, jak zachować się w autobusie.- Nie, to nie autobus, to furmanka ciągnięta przez konia. Nie bądź taka niecierpliwa, autobus zaraz podjedzie.
- Nie gwiżdż na palcach. Kierowca wie, gdzie zatrzymać autobus. Właśnie podjeżdża.
- Nie musisz stukać do drzwi. Same się otworzą.
- Uważaj, stopień!
- Wstawaj niezdaro! I na drugi raz pamiętaj, że aby dostać się do środka, musisz wejść po stopniach.
- Idiotka. Nie po stopniach szkolnych! Po tych stopniach.
- W porządku, już jesteśmy w środku... Czemu chwytasz mnie za rękę? Aha, boisz się, że wszystko się trzęsie i coś warczy? Nie bój się, po prostu autobus ruszył.
- Naprawdę zapomniałaś kupić bilet tak, jak cię prosiłem? Trudno, kupimy u kierowcy. Idziemy.
- Nie łap każdego siedzącego za głowę! O, tamtej pani zrzuciłaś perukę! Jeśli trzęsie na boki, przytrzymuj się tych uchwytów u góry i idź do przodu, w kierunku kierowcy.
- Jakoś się udało. Poproś kierowcę o bilet.
- Nie mówi się "Kochaniutki, masz bilecik?", tylko zwyczajnie: "Poproszę. jeden bilet normalny". Bo ty chyba jesteś normalna, co?
- W porządku, poradziłaś sobie, tylko zamiast powiedzieć "Cześć skarbie", wystarczyło: "Dziękuję".
- Teraz trzeba skasować bilet. Widzisz ten kasownik?
- Ty idiotko! Po co włożyłaś palec do środka? Teraz masz złamany paznokieć! Do kasownika powinnaś włożyć bilet!
- Nie szerszą stroną, w poprzek! Tak się nie zmieści, tą węższą.
- Dobrze, teraz usiądź bo przed nami jeszcze kilka przystanków drogi.
- Nie rozwalaj się tak na siedzeniu! To jest miejsce dla dwóch osób.
- Oho, przed chwilą do autobusu weszła staruszka! Wszystkie miejsca siedzące są zajęte. Jeśli jesteś dobrze wychowana, powinnaś ustąpić jej miejsca.
- Bardzo dobrze. Tylko nie mówi się: "Chodź tu stara babo", tylko: "Proszę, to miejsce jest wolne". A poza tym, ty wcale nie mówiłaś, ty się wydzierałaś na cały autobus!
- Naprawdę sądzisz, że ten pan cię podrywa? On cię wcale nie podrywa. I to nie żaden policjant, ale kontroler.
- Nie wiesz kto to? To taki facet, który sprawdza bilety. Pokaż mu!
- Nie piersi! Pokaż mu bilet!
- Nie ten, który przed chwila znalazłaś pod siedzeniem! Ten swój, który skasowałaś.
- Wiesz co? W zasadzie nie dziwię się temu kontrolerowi, że wyrzucił cię z autobusu. Jego cierpliwość też miała swoje granice. Zanim wygrzebałaś ten swój bilet, facet nieźle się wkurzył.
- Mam pomysł! Resztę drogi pojedziemy taksówką. Albo lepiej nie, bo znów coś nabroisz. Idziemy na piechotę.
|